Odpowiedź jest prosta - z życia...
Urodziłam się z pewną wadą, która zawsze odróżniała mnie pod względem wyglądu od innych. Kiedy tylko zaczęłam dostrzegać, że różnię się od swoich rówieśników i nie rzadko spotykało mnie wiele przykrości z tego powodu zamykałam się powoli w sobie... Do szkoły trzeba było chodzić, więc nie uniknęłam kontaktu z ludźmi. Najgorszym okresem były czasy szkoły podstawowej i gimnazjum. Dzieciaki chcą się wtedy popisać przed pozostałymi i niestety wykorzystują przy tym Twoją odmienność, ośmieszając Ciebie i przy tym bardzo raniąc. Myślą, że wtedy są fajniejsi i silniejsi od Ciebie, czują że mają przewagę i "nikt im nie podskoczy".
Czy ktoś z Was był kiedyś w takiej sytuacji? Jeżeli tak to nie muszę tłumaczyć jakie to okropne uczucie... Jeżeli chcecie podzielić się własnymi doświadczeniami - zapraszam serdecznie. Przede wszystkim ważne jest to, jak sobie z takimi sytuacjami radzić:) Nie chodzi tu o to, aby użalać się nad sobą, wręcz przeciwnie - powinniśmy pomagać sobie nawzajem, a dzięki temu może ktoś skorzysta i nauczy się ignorować zachowania innych.
Wspomniałam że lata szkoły podstawowej i gimnazjum były najcięższe. Jednak teraz, kiedy mam już 22 lata, nadal zdarzają się nieprzyjemne sytuacje. Rzadziej, ale to nie znaczy że są mniej bolesne. Jak sobie radzę? Powtarzam sobie słowa mojej mamy "To, że ktoś się śmieje z tego co Ciebie spotkało nie świadczy o tym jaka jesteś, lecz o nietolerancji, niezrozumieniu i głupocie tej drugiej osoby." Taka jest prawda... Ludzie nie myślą czasami o tym co i w jaki sposób mówią, czasami po prostu dla żartu naśmiewają się z Ciebie. Niestety nie mają wtedy świadomości, że w przyszłości ich też może spotkać coś, co zmieni ich wygląd, oszpeci... bądź po prostu urodzi im się dziecko z wadą, z której oni kiedyś się wyśmiewali - czego nie życzę najgorszemu wrogowi. Chcę przez to powiedzieć, że tak naprawdę wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, że słowami może kogoś bardzo zranić, ale to też kwestia nietolerancji, jaka panuje wśród społeczeństwa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz